piątek, 28 lutego 2014

CO U NAS?ZMIANY ALE CZY NA LEPSZE?

Całe wieki mnie tu nie było.Brak dostępu do internetu robi swoje.Pewnie znacie to uczucie kiedy nerwowo spoglądacie na wyświetlacz komórki czekając na wiadomość,na te kilka kreseczek zasięgu.Niestety dostawca naszego internetu dał plamę i zmuszona byłam odbyć pewnego rodzaju "wylogowanie" z wirtualnego świata.
Jednak już jestem.



Tyle się działo przez ten miesiąc,że ciężko mi to wszystko ogarnąć w słowa.Były wzloty i upadki.Awantury i chwile uniesienia.Były też momenty dumy,radości z kolejnych umiejętności naszego potomka ale i też chwile kiedy nerwy były napięte i musieliśmy być konsekwentni w działaniu.

Szymon przechodzi ostatnio metamorfozę.Z fajnego,grzecznego,cichego chłopaczka zrobił się głośny,domagający się uwagi,zainteresowania mężczyzna.Nie słucha tego co mam mu do powiedzenia.Wiecznie chce postawić  na swoim.Urządza sceny melodramatyczne z taką ilością krzyku i potoku łez,że czasami zamiast przytulić go i uciszyć Śmieję się doprowadzając mojego synka do ataku szału.Każdy spacer to próba sił.Jak idę w prawo to syn w lewo.Ucieka.Do każdego sąsiada musi zajrzeć.Zamiast cieszyć się chwilą na spacerze muszę być cały czas w pogotowiu do biegu,do zatrzymania małego podróżnika.Już nie raz mężowi mówiłam,że gdyby nie fakt,że mieszkamy na wsi moje dziecko chodziłoby na spacery na "smyczy".tutaj mam pewność,że ruch jest mniejszy i spokojniejszy ale o nieszczęście nie trudno jak same wiecie.


Postępy w rozwoju Szymona są jak najbardziej widoczne.
Samodzielność jego jest coraz bardziej widoczna  i zaznaczana.Z czystą przyjemnością patrzę na Szymka kiedy je samodzielnie,pije ze szklanki czy zasypia.Cieszy mnie jego zainteresowanie książkami i kolejką drewnianą a jednocześnie smuci fakt,że mógłby całymi godzinami siedzieć przed telewizorem w jednej pozycji. (Kino maniak nie ma co mi się rozwija).Ja zdaję sobie sprawę,że tak małe dziecko nie powinno oglądać tv ale telewizora całkowicie nie da się wy eliminować z naszego życia,chociaż jeśli mam być szczera nieraz uratował mi życie kiedy obiad był jeszcze w trakcie roboty czy pranie wymagało wywieszenia.Nieraz dzięki bajce mogłam w spokoju zjeść śniadanie czy wypić kawę.

Drażni mnie fakt,że moje dziecko zaczyna mnie TESTOWAĆ,SPRAWDZAĆ na ile mu pozwolę,gdzie przebiega granica i nie raz łapię się na tym,że tracę szybciej cierpliwość,łatwiej mnie sprowokować.Winowajcą jest praca,w której coraz częściej źle się czuję.Atmosfera rywalizacji i braku zaufania staje się nie do wytrzymania.Ale o tym napiszę kiedy indziej.Jak uspokoję nerwy i siebie.

Uwielbiam moje dziecko kiedy po całym dniu wracam do domu a on czeka na mnie.Wiem,że źle robię ale zawsze mam coś dla niego w torbie,a to samochodzik a to książeczkę czy owoc.Nie ważne,liczy się tylko to,że moje dziecko cieszy się i mnie przytula i wiem,że nie do końca dobrze robię rozpieszczając go ale inaczej nie potrafię.Mąż się na mnie o te drobnostki złości ale już taka jestem.

Coraz częściej zdarza się,że moje dziecko przychodzi do mnie i się przytula,ba nawet całuje nie proszony.A kiedy tak rozpływam się z tego ogromu miłości on zadaje cios.I nie raz zabolało,nie raz złość ogarnęła ale nie potrafię i nie chcę go karać.Tłumaczę.Patrzę głęboko w oczy i mówię o bólu,o tym,że takie postępowanie jest złe.Myślicie,że on rozumie?Ja wiem,że dla niego to jest dobra zabawa,coś nowego.Czytałam nie raz o tym u WAS,że taki etap,wiek ale ja chciałabym mu pomoc rozładować to napięcie,te emocje a jednocześnie pomóc sobie.

I stąd moje pytanie-może znacie jakieś ciekawe pozycje na temat zbliżającego się wielkimi krokami BUNTU,bo o nim mowa ponieważ on już się zaczął i tylko pozostaje mi się z nim zaprzyjaźnić i poznać wroga.

1 komentarz :