niedziela, 29 grudnia 2013

1zł TO NIE 29zł.

Pomimo zmęczenia i faktu że mam za sobą kolejny dzień pracy i tego że jeszcze potrwa zanim dojadę do domu jestem zadowolona.
Cieszę się jak dziecko z faktu że udało mi się upolować za symboliczną a raczej symboliczne złotówki super książeczki dla synka.Głaszcze ich grzbiety ciekawa zawartości.






Wiem że jeszcze potrwa zanim synek pokocha je jak ja.Wiem że małe rączki będą ciekawe postaci ukrytych na kolejnych stronach i może nie jednokrotnie środek ucierpi ale wierze w to że staną się te książeczki jego must hawe.

Dziwi mnie jedno jak ta sama książeczka może kosztować na stanowisku z książkami 29zł na przecenie a w Carrefourze 1zł za sztukę.
Gdzie sens i logika?

Ps .wracając do tematu książek może polecicie jakąś fajna księgarnie internetową?Kocham książki ale ceny w Empiku odstraszają.

piątek, 13 grudnia 2013

JUTRO BĘDZIE LEPIEJ

Jest jeszcze 13 grudzień.Piątek.



Jestem zmęczona pracą,niekończącymi się kolejkami do kasy i tym upierdliwym dzwonkiem upominającym,ponaglającym mnie do podejścia do boksu kasowego. Mam dość i nie chodzi mi o ból fizyczny bo z nim jakoś sobie radze ale o to co się ze mną w środku dzieje.

Drażnią mnie klienci,którzy w przypływie życzliwości życzą mi Spokojnych Świąt.Ale czy oni tak naprawdę myślą czy tylko są to słowa rzucone na odczepnego,
BO TAK WYPADA,BO TAK NALEŻY.

PO STOKROĆ NIE!!!!!!

niedziela, 8 grudnia 2013

Pierwsza przejażdzka

Co nam przyniósł grudzień?
Mikołaja!!!! 
Górne trójki 
Wspinanie się na meble w kuchni,ławę w pokoju 
Naśladowanie nas-mowa o wkładaniu ładowarki czy kabla od odkurzacza do gniazdka 
Pierwszy śnieg:-)

I na ten biały puch czekaliśmy,JA czekałam i czekały ukryte na piętrze sanki od Mikołaja.







niedziela, 24 listopada 2013

Kiedy zwolnił czas...........

Lubię kiedy w domu jest cisza.
Kiedy z pokoju słychać miarowy oddech dziecka.
Kiedy nikt nie chodzi,nie przeszkadza,marudzi.

Lubię tak się wyłączyć.
Mieć chwilę zapomnienia,oderwania od prozy rzeczywistości.
Chwilę dla mnie.
 I coraz częściej się łapię na tym,że w tej naszej hierarchii rodzinnej jestem na ostatnim miejscu,że moje potrzeby schodzą na drugi plan.Już dawno nie czułam się tak jak dziś. Taka ....... inna,
Może to za sprawą męża,który wczoraj upajał mnie winem a może to smak Murzynka z jabłuszkami i dobry obiad? A może to czwarta już dzisiaj kawa.A może wspólny spacer po którym nasze maleństwo usnęło:-)
A z głośnika sączy się piosenka,która towarzyszyła mi kiedy miałam naście lat i głowę pełną marzeń.
Kiedy .....
zwolnił czas.


czwartek, 21 listopada 2013

Dla Niego.Już Rok.

Jak zwykle z datami jestem na bakier.
Jak zwykle zapomniałam.

Jak zwykle co rano wpatruje się w kalendarz i jak zwykle data nic mi nie mówi.
Może to wina kalendarza wiszącego na ścianie,który jest bo jest ale nic w nim szczególnego nie ma zapisanego.Może to wina,że nosiłam dłuższy okres czasu kalendarz w torebce ale nic w nim nie zapisywałam,a jeśli już coś zasługiwało na uwiecznienie odnotowywałam to w telefonie.
I jak zwykle zapomniałam. 

Zapomniałam,przeoczyłam datę.Datę mi bliską-
 10.11.2012.

środa, 13 listopada 2013

KOCHANIE TWOJA KOLEJ,ja do pracy muszę

Jaki jest Szymek?
Szymon jest radosnym,pełnym energii,pomysłów 13-sto miesięcznym dzieckiem.Nie boi się niczego ani nikogo.Uwielbia się kąpać i biegać po mieszkaniu jak torpeda.Im więcej hałasu i krzyku tym lepsza zabawa.Wszystko musi dotknąć,poczuć,posmakować,nawet mydło w kostce go interesuje a szczególnie jego smak.
FUJ!!!!
Do tej pory mam w uszach wyrzuty jakie robił mi ślubny jak zorientował się,że synek wsuwa a raczej degustuje mydełko:
NIE DOBRA MAMUSIA 
OJ NIE DOBRA!!!

To nic,pewnie mi by nieźle uszu przetarł gdyby dowiedział się,że Szymek podczas pomocy przy obiedzie zaopiekował się zagubioną cebulą.Jeszcze mam przed oczami minę synka kiedy przegryzał się przez kolejne warstewki.
Jedno jest pewne-nie polubili się.
Cebula ok, ale w zupie.

Matce można,ba nawet trzeba zarzucić,kilka razy dziennie,że nie dopilnowała szkraba,a to coś się rozlało,pobrudziło syneczka,a to zapanował CHAOS w naszym wspólnym gniazdku.

piątek, 8 listopada 2013

PECHOWY KURIER

Muszę się wyżalić, pozbyć się tego co mam teraz w sobie.Tych paskudnych emocji.Tej złości i agresji.
Jestem zła na siebie,na tego młodego kuriera jak i na ...
Samą Siebie
Zaufałam młodemu chłopakowi,pozwoliłam aby to on wypełnił za mnie list przewozowy-i jaki jest tego efekt?

Przesyłka zamiast trafić do 5-ciu różnych miejsc trafiła do jednego z nich.
MÓJ BŁĄD
 
Moje nie dopatrzenie,nie dopełnienie obowiązków i ten żal kiedy słyszy się słowa ciut krzywdzące pod swoim adresem-acz kol wiek nie mogłabym się z nimi nie zgodzić.
NAWALIŁAM

wtorek, 5 listopada 2013

MATCE (NIC NIE) WOLNO

Matce nic nie WOLNO!!!

Matka wręcz nie powinna od kiedy stała się MATKĄ pomyśleć chociaż przez chwilę,przez ułamek sekundy o sobie i swoich potrzebach.

Nie godzi się MATCE zasiąść przed monitorem laptopa czy telewizora aby na moment chociaż pomyśleć o czymś innym niż kolacja czy o praniu i sprzątaniu.

MATCE nie pasuje książka w ręku o ile nie jest to jakiś poradnik czy książeczka z bajkami dla maluszka ewentualnie Kuchnia Polska.

MATKA odkąd posiadła na "wyłączność" tego małego człowieczka stała się jego niewolnicą.

Niewolnicą wiecznego umartwiania się,niewolnicą niekończącego i wiecznego bałaganu.
Niewolnicą domu swego i męża swego,który jeszcze pomimo kilkunastu miesięcy bycia,egzystowania z małym krasnoludkiem nie poją i nie nauczył się jego obsługi.
Niby rozumie,wie jakie ma potrzeby,jak okazuje nie zadowolenie,głód czy znudzenie ale jeszcze nie do końca pojmuje,że wychowanie tak małego stworka spoczywa również na jego barkach.

sobota, 2 listopada 2013

Słów kilka o Pałce.

Już listopad. A za oknem jakby wrzesień tylko liści pożółkłych na drzewach brak.Ale jest ciepło.Jest przyjemnie i dzisiaj tak jakoś inaczej.  

Dzisiaj piszę swój 100 post.

I nie zamierzam w nim narzekać,żalić się. O nie!!!!!!!
Dzisiaj przeczytacie o Szymku o moim kochanym syneczku.Opowiem Wam jakim jest mały Pałeczka.

 
Wstałam jak zwykle z głową pełną pomysłów,planów.Nie próbowałam dosypiać i czerpać jeszcze przyjemność z bliskości męża.Inaczej niż zwykle wstałam i zabrałam laptop,tylko dla siebie aby coś napisać o synku,który jeszcze śpi ale zaraz zacznie nas poganiać,ponaglać aby go wyjąć z łóżeczka.

O słyszę go:-) i czuję,że ta moja pisanina będzie dzisiaj w częściach a może to dobrze,będzie ciekawiej,inaczej|:-)

Synek jakby nie było dawno skończył roczek i od tego momentu kolejne dni ba nawet miesiące matce uciekły. Już nie ma w domu małego skrzata co obserwuje i podgląda nasze życie. Jest mały dyktator,który w skuteczny sposób podporządkowuje sobie życie całej rodziny a w szczególności mnie. Wie,że matka długo nie znosi jak płacze więc wymusza,wyłudza i codziennie przekracza nowe granice. 
Testuje świat i nas.





wtorek, 29 października 2013

Sposób na Teściową-potrzebny od zaraz!!!!

I znów zamiast napisać jakiego mam wspaniałego synka i wychwalać jego nowe umiejętności musicie Kochane czytać o tym jak mi czasami jest źle i smutno.

 Nikt nie mówił,że życie jest łatwe i przyjemne.Nikt nie zapewniał o tym,że wszystko ułoży się w życiu po mojej myśli.Nikt nie czarował,że na ładne oczy i poczucie humoru świat padnie mi do stóp.

Przeciwnie rodzice odkąd pamiętam uczyli mnie i siostrę takiej zwyczajnej zaradności życiowej i przebojowości. Tego aby na swój sukces trzeba było ciężkiej pracy i wytrwałości.Tego aby się nie poddawać i walczyć.

WALCZYĆ DO KOŃCA

I walczę codziennie. 

M jak miłośc – TYLKO TU TEŚCIOWA POPIERA SYNOWĄ


Niezmiennie od dwóch lat od kiedy przekroczyłam próg domu męża. Walczę o siebie o nas i teraz o naszego synka.O to aby wychowywał się w domu pełnym miłości,wzajemnego szacunku i tolerancji. Walczę aby nikt nie wmawiał nam,że nic nie możemy,że nic nie mamy.

Bo mamy wiele-MAMY SIEBIE.

niedziela, 20 października 2013

Pierwsze wyjście Matki

Dziwna jestem i to do kwadratu!!!!!!!

Czemu?

Wczoraj Matka miała wyjście integracyjne i zamiast szaleć,pić i patrzeć bezkarnie na męskie torsy popadła w melancholię nad kuflem piwa zsokiem. 
Nie to żebym się nie bawiła.  
Szalałam jak tajfun.Jak wezbrane wody Wisły po zimie 
ale coś było nie tak,a rzecz dokładniej ujmując coś było ze mną nie tak z moją głową.

Fakt pozostaje faktem,że była to moja pierwsza od bardzo,bardzo dodam jeszcze raz bardzo długiej niebytności na parkiecie impreza. Okazja do zabawy zawsze się znajdzie a my od dłuższego czasu planowałyśmy spotkanie integracyjne i o dziwo wypaliło.Cała załoga stawiła się w lokalnym klubie. 
Matka jako,że nie chadza już na takie imprezy popadła w lekką depresję czytajcie 
NIE MAM SIĘ W CO UBRAĆ!!!!!!! 
 A jak w końcu dokopałam się do ciuchów z czasów panieńskich ciut lepiej się poczułam. Ciut podkreślę.

poniedziałek, 14 października 2013

Matko Blogerko POMÓŻ,nie bądz OBOJĘTNA

Miałam się z Wami podzielić nowościami z Naszego świata-ale temat będzie inny.
WAŻNIEJSZY
Przed chwilą skamieniałam,zamarłam na chwilę,serce stanęło. Totalnie mnie zmroziło.

Z ciekawości zajrzałam w statystyki bloga. 
Jakie są,takie są i nic nie zamierzam zmieniać. Nie chce tworzyć czy walczyć o lepsze dane,wykresy itp.
Na tym mi akurat nie zależy.

 Piszę bo lubię.
Bo chcę.
Bo chciałabym tym swoim pisaniem coś Kiedyś przekazać ,pozostawić po sobie mojemu synkowi.

Nie ukrywam też faktu,że miło mi się czyta Wasze komentarze,Wasze zawsze ciepłe słowa w momentach dla mnie ważnych,trudnych przełomowych ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło.

Jakby pękło.

piątek, 4 października 2013

Ale to już było........

Mieszane,poplątane mam ostatnio uczucia.
Oj poplątane.
 
Jeszcze mi nie do końca przeszła złość na męża za to,że zapomniał o rocznicy ślubu. Ja wiem,że to szczegół,ale chciałabym na takich małych szczegółach zbudować,oprzeć nasz związek,nasz świat. 
Bo tak na prawdę ta rocznica to Taka nasza mała gwiazdka" i "walentynki w październiku" ale z tym nie pozostaje nic innego jak czekać do kolejnej rocznicy i wierzyć w to,że mąż nauczony jakimś cudem przypomni sobie o naszym małym święcie.

Właśnie o rocznicy rozmawiałam wieczorem z Teściową. Na moje słowa od powiedziała mi,że Mariusz nie ma czasu na takie "pierdoły"(ja tak to przy najmniej odebrałam bo ona jakoś to inaczej nazwała,określiła) a na mój kontrargument o tym,że jej zięć pamięta co roku o rocznicy ślubu powiedziała,że ten typ tak ma.

Więc dlaczego jeden może a inny nie? 

środa, 2 października 2013

01.10.2011

Być z TOBĄ.

Ten utwór grali nam na pierwszy taniec.
Pamiętasz?



Ja doskonale pamiętam. 

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie,tam w barze. 
Te Twoje włosy kręcone,ten sweter i to takie dziwne spojrzenie. Pamiętam jak mnie zaczepiałeś a później wydzwaniałeś prawie codziennie. Ile razy mnie prosiłeś o spotkanie a kiedy już do niego doszło

wtorek, 24 września 2013

W drodze...

I wyruszyła z rana do pracy matka rodzicielka po urlopie.

Serce pęka bo gdy po cichutku chciała ubrać się mały człowieczek przywitał ja uśmiechem.
Pięknym,szczerym pełnym miłości,tęsknoty i uwielbienia.

Musiałam chociażbym miała nie dopiąć herbaty pomiziać tego ciepłego,jeszcze śpiącego ludka. Musiałam spytać czy mu się coś śniło,jak się bawił wczoraj z tata i jakie atrakcje dla męża zaplanował.Odpowiedzi nie dostałam ale mały na znak tego,że zrozumiał schował się do wnęki w szafie.
Zatem będzie zabawa w chowano:-)

Liczę na to,że cały dzień w pracy zleci bez większych atrakcji.

Czego sobie i Wam życzę.

czwartek, 19 września 2013

Rewolucje kuchenne Pałeczki

 Tak jak myślałam po wczorajszej nocy pełnej emocji,płaczu i łez ,
(możecie przeczytać o TU )
zachowanie synka było nie do poznania. 
Wczorajszy humor i ciągłe marudzenie minęło. Dzisiaj potrafił nawet zająć się chwilę zabawą a ja miałam czas przyszykować obiad i ogarnąć mieszkanie.

Miałam chwilę wytchnienia.

Synek jedynie nie potrafił zrozumieć czemu nie może wyjść na dwór,na świeże powietrze. Czemu musi być zamknięty w czterech ścianach. Nie dziwię mu się z resztą. Ja osobiście jakoś nie do końca zaakceptowałam fakt nadchodzącej jesieni.

Jeszcze nie jestem na nią gotowa!!!!!!!!!!

Teraz kiedy dziecko zrozumiało,że może świat zwiedzać,wejść w każdą szczelinę i zakamarek podwórka i bawić się w piaskownicy,siedzenie i zabawa w mieszkaniu to praktycznie jak kara. Jak wyrok. Czekamy zatem na te zapowiadane przebłyski słońca.

A co człowiek robi kiedy jest mu smutno?
Je(przynajmniej ja)

Przez tą pogodę,chmury,deszcz co się nie może zdecydować czy padać czy nie dołuje. A żeby nie zasnąć pije kawę,co prawda kawa jest rozpuszczalna z dużą ilością mleka ale w zastraszających ilościach. Zauważyłam ostatnio,że wyeliminowałam praktycznie herbatę. 

I wiecie co w tym jedzeniu jest najgorsze?

wtorek, 17 września 2013

Z ostatniej chwili -mamy 4

Tak jak w większości domów całe rodziny oglądają "M jak miłość" tak i my zasiedliśmy z mężem do oglądania. Ja w swoim ulubionym fotelu,mąż zajął dogodną pozycję na tzw. lemura- czyli pełen luz całego ciała.
 
Synek po całym dniu baraszkowania i myszkowania po mieszkaniu uległ i po kąpieli oddał się w ramiona Morfeusza.

Spokój,cisza,chwila dla siebie.

 Chwila na to żeby porozmawiać o czymś innym niż kupa,kasa i pogoda.
I kiedy już człowiek jest pewny tego,że za chwilę i on pójdzie spać,albo przełączy kanał na coś lepszego słychać krzyk!

Po co dziecku kalosze?

ASERTYWNOŚĆ
jest mi obca

BĄDŹ ASERTYWNA-
to słowo,które wielokrotnie powtarzam w ciągu dnia.

ASERTYWNOŚĆ-
to coś co o czym marzę, ale niestety moja postawa mówi coś innego.

A co mówi?

Mówi, przepraszam, że żyję,że mam inne poglądy, inne spojrzenie na świat, na ludzi między którymi przyszło mi obcować, żyć.

Czasami jest tak,że nie poznaje siebie a przecież przeżyłam z sobą 29lat. Przez te lata poznałam wielu fajnych,wartościowych ludzi ale też na mojej drodze stanęły osoby dwulicowe,chamskie i obłudne. Doświadczenie,które zebrałam i zbieram nadal pozwala wypowiadać mi się w pewnych sytuacjach,mieć swoje zdanie i głośno to zdanie wypowiadać.I z tym moim wypowiadaniem jest najwięcej problemów.

środa, 11 września 2013

PIERWSZE RANY MATKI

Niby nic nie zwykłego.
 Niby nic czym chciałabym się pochwalić, opowiedzieć ale życie nas zaskakuje a nasze pociechy są tak nieprzewidywalne,że każdy ich sposób wyrażenia siebie, swoich emocji sprawia,że chciałoby się każdą chwilę zatrzymać w pamięci,zapisać,zachować-
NIE UTRACIĆ

Szymek z każdym dniem zmienia się.
 Fakt to nie zaprzeczalny i nie do podwarzenia. Duma niejednokrotnie mnie rozpiera kiedy ze zmarszczonym czołem układa w swój sposób zabawki,drewniane puzzle na makiecie.To nic,że elementy nie paują do siebie. To nic,że jest bałagan wieczny w naszej sypialnio-bawialnio-gościnnym pokoju. To nic,że ubrania są po wielokroc wyciągane z szafek a zabawki i akcesoria kuchenne można znaleźć pod łóżkiem,bo znalezienie pałeczek kukurydzianych i skarpetek synka już mnie nie dziwi.

Dumna jestem jak paw kiedy swoją radość eksponuje fantasycznym śmiechem a białe perełki błyskają w buźce mojego pierworodnego.

wtorek, 10 września 2013

Zapachniało chmielem

Zaczął się w końcu, po tylu miesiącach czekania,pracy na pełnych obrotach.
URLOP 
 bo o nim mowa:-)

Całe dwa tygodnie z dzieckiem i mężem.
(nie do przeżycia, nie do opowiedzenia:-)

 Już nie pamiętam kiedy byliśmy tyle czasu razem. 
Kłamię i oszukuję troszeczkę ponieważ pracę mam taką, że nie ma mnie praktycznie całymi dniami a czasami jest tak,że w ciągu tygodnia jestem może ze dwa dni w pracy.Luz jakby powiedziała to moja Siostra.

Mniejsza o szczegóły.
 Faktem się stało,że z dniem 9.09. do 22.09. przebywam na urlopie.

Nie odbieram telefonów z pracy, gwiżdżę na internetowe wiadomości a nawet będąc na zakupach ominę swój "kawałek chleba",celowo i z premedytacją.

Nie ma mnie.
Zamierzam leniuchować i łapać ostatnie promienie lata.
Wygrzewać  się w promieniach słoneczka i pić poranną kawusię patrząc na żółknące liście kasztana sąsiadów.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Nasz ROK.

To był ciężki rok.
Rok pełen wyzwań, lekkich potyczek i nauki wielkiej
POKORY.
Rok nauki i poznawania siebie, swojej drugiej połówki i tego malutkiego człowieczka.

Jeszcze nieraz się łapię na tym, że mam dziecko:-)
Śmieszne prawda?

Dla części osób, z którymi nie trzymam albo nie mam jak utrzymywać kontaktu wiadomość, że posiadam maluszka jest szokiem a jeszcze inf. o tym, że mój synek skoczył roczek to już szok.




poniedziałek, 15 lipca 2013

1:0 dla Szymka

To był gorący tydzień.
 
Pomimo tego, że nie raz za oknem padało a pogoda była tak nieprzewidywalna, że bez parasola na dwór nie było co się ruszać byliśmy w naszym "małym piekiełku".
 
Szymek zaliczył w piątek wieczorem odwiedziny u pediatry. 
Wysoka gorączka trawiła ciałko mojego synka prawie cały dzień. Jeszcze do tej pory wychodząc z domu mam przed oczami uśmiechniętego bobasa a nie spoconego i płaczliwego małego człowieczka.
Pediatra orzekła, że Szymek złapał
 wirusowe zapalenie gardła.
 
 
źródło

 Faktycznie wstając z rana synek pokasływał, miał lekki katarek ale wszystko zrzucałam na idącą prawą dolną dwójkę.
Jego brak apetytu czy rozdrażnienie też nie były mi obce. 
Ale wychodząc z domu na cały dzień nie byłam w stanie wyłapać symptomów świadczących o nadchodzącej chorobie. 
W piątek ok 17 mąż zadzwonił, że jedzie z dzieckiem do lekarza. 
Gorączka na tyle była silna, że Ibum nie pomagał a temperatura była bliska 40.C.
W porę zareagował. 

czwartek, 20 czerwca 2013

Nie perfekcyjna JA

Czy to źle, że 
chce żyć po swojemu?

Czy to źle, że 
chcę decydować o ważnych sprawach w mojej rodzinie i chcę aby mój głos coś znaczył?
Czy to źle,że 
czasami łapię się na tym, że ze zmęczenia gadam i robię w pracy głupstwa a w domu odpuszczam sobie "perfekcyjność" na kiedy indziej?

Wydaje mi się, że robię dobrze, że staram się jak mogę i daję z siebie wszystko. 
NIBY TAK DUŻO A JEDNAK MAŁO.
Za mało jak dla niektórych.


 Liczy się – tylko wnętrze.

piątek, 7 czerwca 2013

Tylko MÓJ


Kiedyś ktoś spytał się mnie jaki jest mój ulubiony, najlepszy moment spędzony z synkiem.
Jest ich tak wiele, że ciężko było mi precyzyjnie odpowiedzieć na zadane pytanie w tamtym momencie. Niektóre z matek szybko i precyzyjnie potrafią wyliczać takie momenty, a ja zawsze uważałam i uważam, że każda chwila spędzona razem, wspólnie  jest najcenniejsza, najważniejsza.
Tak było do wczoraj!!!!!!



wtorek, 4 czerwca 2013

Mamo, chodźmy!!!!!

Mało Nas ostatnio,
 ale co się dziwić, kiedy czasami doba jest za krótka a chciałoby się móc zasnąć spokojnie nie myśląc o tym co nie zostało dokończone, zrobione, odłożone na późniejsze kiedyś.

Na początku mojej przygody z pisaniem, zarzekałam się, przysięgałam w skrytości ducha,że postaram się pisać jak najwięcej.
 Jak najwięcej dać poznać się mojemu synkowi  za pomocą bloga ale jak to bywa, plany planami a realizacja swoje.

Prawie tydzień temu synek skończył 10 miesięcy.
 Przeżył z nami kolejny miesiąc a my z Nim. 
Kolejny miesiąc miłości, przytulasów i nieustających pieszczot.
 Miesiąc pełen wrażeń i wspaniałych wspomnień. 
Przez te kolejne dni swojego życia Szymek wiele się nauczył, poznał, posmakował. 
Poznał wiele nowych twarzy, zapachów i głosów.
Dostrzegam już w nim zacięcie motoryzacyjne:-)
Kto wie może rośnie nam nowy, lepszy Kubica?


 



czwartek, 30 maja 2013

Zasmarkany żywot Nasz

Maj żegnamy powoli- leniwie, można by rzecz ospale.
Zmęczeni ostatnio jesteśmy jak jeszcze nigdy dotąd.
Ciągłe dojazdy i nieobecność powodują,że w domu czuję się nieraz jak gość.
Zmęczenie moje jak i męża odbija się jak czkawka  w naszych relacjach( niestety). Próbujemy temu zaradzić ale czasami mała pierdoła, słowo niedopowiedziane i mamy "rewolucje domowe". 

Najbardziej mi żal, tego co tracę codziennie nie będąc przy synku a wierzcie mi posiadam "żywe sreberko".
Wszędzie go pełno, czasami jest taki dzień,że wogóle nie zwraca na nas swojej uwagi. Zajmie się sobą, zabawkami, zwiedzaniem mieszkania a nas, mnie traktuje jak żywe dekoracje.
A czasami jest na odwrót- przylepa. 
Nie da odejść choć jednego kroku. Największym wrogiem jest pieluszka a od kilku dni zapewne każdej z Was znana Nosefrida.

Tak walczymy z katarem.

niedziela, 19 maja 2013

Kup se (mężu).

A co tam, dzisiejszy wpis jest odreagowaniem na dzisiejszy poranek i może nie myślę tak na co dzień i nie przywiązywałabym do tego wagi aż tak wielkiej gdyby całkowita ignorancja ze strony męża.
Tak kochanie, dzisiejszy wpis jest moim żalem wylanym na forum.
Ponieważ twoja żona już ma dosyć a wiem,że czasami uda ci się coś nie coś podczytać. tak więc zapnij pasy weź leki uspakajające i czytaj.

Czytaj i myśl o tym co twoja żona ciągle mówi. 
Ponieważ gdyby nie było by to ważne nie zawracałabym sobie tym głowy a moje oczy nie byłyby zapuchnięte od płaczu.

Kiedy to zleciało- czyli o nowościach słów kilka

Niedziela, kto jej nie lubi, kto na nią nie czeka.
My na pewno!!!!
Jeszcze dzisiaj dzień taki wyjątkowy, szczególny można by rzec.
W końcu dopisała pogoda i mogliśmy z małym wybrać się na Mszę Świętą w plenerze. Bo grzechem byłoby chyba stać w kaplicy niż wdychać i podziwić piękno naszej przyrody. 
Synek nie posiadał się z radości mogąc oglądać nowe cuda, zerkać i śmiać się do biegających dzieci, dzisiaj wózek spisał się super, nie był wrogiem a pasy jak nigdy nie krępowały ruchów małego podróżnika.
Msza Święta już na pewno będzie inna za każdym razem.
 Bardziej Nasza.
Bo wspólna.

środa, 15 maja 2013

Licytacja


Licytacja
Czy można kochać kogoś bardziej, mocniej, silniej?
Czy jedno ze współmałżonków zawsze musi mieć rację a drugie ulegać i potulnie przyznawać się może nie do błędu lecz do odmiennego zdania, myśli?
Czy można kochać nie szablonowo, nie standardowo ale po swojemu, na  swoich zasadach?
Czy można się komuś oddać bez pamięci i zapomnieć o sobie i swoich potrzebach?

Niby odpowiedzi znamy, wiemy co należy a czego nie powinnyśmy mówić robić
a jednak.

Małżeństwo i narzucone nam role czasami wymagają od nas żon, kobiet, matek zapomnienia tak naprawdę o sobie, o swoich pragnieniach.

Przyznam się szczerze że Ja nie pamiętam już czasu sprzed ślubu, a teraz sprzed urodzenia dziecka. 
Wydaje mi się to wszystko takie odległe, nierealne jakby dotyczyło kogoś innego niż mnie.
Osoba na zdjęciach nie przypomina wcale tej osoby na którą patrzę przez monitor laptopa czy codziennie w lustrze.

Inna
Trochę obca

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dziewięć miesięcy szczęścia

Ciężko mi jeszcze uwierzyć,
że mam, 
że trzymam codziennie w swoich ramionach dziewięciomiesięcznego synka.
 
Nieraz narzekam na brak czasu, 
na to,że doba jest za krótka a kalendarz jest moim wrogiem- 
ponieważ czasami gubię dni, ba miesiące.
Jeden plus ostatnio zauważyłam,że dzięki temu,że Szymon wcześniej wstaje Ja "wyrabiam" się z uporządkowaniem i ogarnięciem swojego,
 naszego świata:-)
 
Ale jak zwykle zmieniam temat.
Chciałam się dzisiaj najzwyczajniej pochwalić w świecie moim Bąbelkiem.
 
 
 

środa, 24 kwietnia 2013

Szymek bodyguard

Szymek przysypia,
 nie śpi, 
nie drzemie- 
czuwa.
Nie wiem jak on to robi ale byle szelest, kłapnięcie drzwiami budzi małego śpiocha a przecież człowiek stara się chodzić na paluszkach.
Niestety nasz Bąbelek ma fantastyczny słuch.
 Wyczuwa rodziców a w szczególności mą osobę i pospane, zaczynamy zabawę, rozmowę a by później gaworzenie przekształciło się w krzyk a później pisk a na końcu wrzask i łzy. 
Czasami mam wrażenie, że robi to celowo. 

Aby mnie mieć tylko dla siebie.

Uśmiechacie się pewnie czytając to.
Przecież to nierealne, nierzeczywiste 
ale pomyślcie ile to razy zamierzałyście przytulić się do ukochanego mężczyzny, 
wtulić się w ramiona i 
.........
słyszycie jak Wasza pociecha domaga się Waszej bliskości.



=


sobota, 20 kwietnia 2013

angielski spokój

Dziś już SOBOTA
zwykły dzień, kolejny dzień z Szymkiem i jego humorami.
Nie wiem czy to wina wyżynających się jedynek czy może kolejny skok rozwojowy i posiadnięcie kolejnych zdolności przez mojego jedynaka ale ostatnie dni nie należą do spokojnych.
Jeszcze jakbym wysypiała się i miała chociaż jedną noc bez bólu w plecach byłoby wspaniale.

Synek przesypia całe noce, czasami zdarza mu się wybudzić ok trzeciej nad ranem ale nie trwa to długo i po ugaszeniu pragnienia, przytulenia się do któregoś z nas 
zasypia.
Pochrapuje.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Mam !!

Mam
Mam
dotykam, patrzę i jeszcze nie wierze!!!!!
ZDAŁAM
ZDAŁAM EGZAMIN PRAKTYCZNY

W KOŃCU 

 


mógłby ktoś z mojej rodziny powiedzieć.
Przecież tyle razy podchodziłam, 
tyle doszkalań dokupowałam i jak "skończona oferma" stałam w gigantycznych kolejkach aby po raz kolejny się zapisać.

środa, 10 kwietnia 2013

Niemoc

Śpi taki wspaniały
cudowny 
idealny
taki jakim go sobie wymarzyłam 
takim jakim miał być

Patrzę na Niego i coś mnie ściska w sercu, 
sprawia,że palce zaciskają się samoistnie a nogi drętwieją.
Serce zaczyna walić szybciej, mocniej.

Bezradność, 
Strach 
Lęk 
to czułam we wtorek kiedy mój synek, mój mały promyczek szczęścia zaczął się dusić.
Do tej pory nie wiem kiedy, jak?
Bawił się na kocu, przy moich nogach, tuż obok i nagle zaczął kaszleć.
 Szybkie spojrzenie na synka i już wiedziałam,że coś jest nie tak,że coś nie gra.
Te jego oczy i twarz,która w minutę zrobiła się purpurowa. Po policzkach płynęły łzy.
Szybkie spojrzenie na podłogę, w głowie momentalnie zrobiła się lista tego co mogło tam być, co mogło dostać się do paszczy małego podróżnika i ta  
cholerna bezradność.

środa, 3 kwietnia 2013

Zmowa

Czy tylko Ja mam takie wrażenie,
że pogoda z NAS sobie zakpiła,
że bawi się z Nami w chowanego?

Czy, któraś z Was ją może widziała?
Jeśli tak ręka w górę i dać znać
a przybędziemy z Szymkiem i to zaraz:-)

A tak na serio to chyba faktycznie jakiś głupi żart.
Przedłużająca zima już mnie nie cieszy w wręcz odwrotnie-
doprowadza do szaleństwa.
Niemożność wyjścia z dzieckiem na spacer dłuższy niż 15min jest dla mnie wkurzająca.
Zaczynam nienawidzić czapki i szalika 
nie wspominając o rękawiczkach i butach zimowych, którym przydałaby się już emerytura.

niedziela, 31 marca 2013

Życzenia




Kochane Mamy, Tatusie i Wy co przez przypadek 
zawitaliście na moment w Moim, Naszym świecie przyjmijcie od 

NASZEJ TRÓJKI 
ŻYCZENIA




Niech czas świąt wielkanocnych utrzyma Nasze marzenia w mocy
i wszystkie życzenia okazały się do spełnienia
i aby nie zabrakło nam wzajemnej życzliwości
abyśmy przez życie kroczyli w ludzkiej godności
i niech symbol Boskiego Odrodzenia był
i dla Nas celem do spełnienia.
Wesołych świąt.

czwartek, 21 marca 2013

Wiosenne przebudzenie

Chyba przyszła
tak sobie myślę patrząc na pogodę za oknem
wyczekana, upragniona
niosąca ze sobą nie tylko ciepło ale także pokłady pozytywnej energii do działania  

WIOSNA 
bo o niej mowa od samego rana:-)

Już nie mogę doczekać się tego uroczego podmuchu ciepłego powietrza na mojej twarzy, tego świeżego powietrza w domu, w naszym pokoju bez obawy,że dziecko się przeziębi
Pościel nasza od samego rana wietrzy się na barierce a ja już nie mogę doczekać się wspólnego spaceru z młodym!!!!!!!!!!!!




 źródło


wtorek, 19 marca 2013

"jak w bajce"-ironicznie


Wszystko ma swój początek i koniec

Jak w bajce

Nic nie trwa wiecznie

A szkoda
Kończy się powoli moja droga mleczna,
kończy się kolejny miesiąc  życia mojego Synka,
kończy się coś między mną a moim mężem,
kończy się powoli moja tzw. ”kariera” po macierzyńskim.
Za dużo tego, a może za mało?
Sama nie wiem.
Ironia
 a może prowokacja losu, Matki Natury?

Za niektórymi rzeczami, momentami  już tęsknię ale muszę przyznać się szczerze sama przed sobą, że już nie mogę się doczekać kolejnych etapów, w Moim,
Naszym życiu.

Karmić zawsze chciałam.
 Niejedną godzinę przepłakałam nad tymi moimi piersiami i ich nową rolą do których one tak nie do końca się przyzwyczaiły, nawet teraz po tych siedmiu miesiącach.
 Podołałam temu wielkiemu zadaniu chociaż nie raz miałam serdecznie dość i chciałoby się pójść na skróty na łatwiznę.
 Jednak coś lub ktoś mną kierował dobrze.
Pomimo ataków zwątpienia i niepohamowanej radości mam satysfakcję. 
Poczucie spełnienia i realizacji.
Jeszcze teraz mam ochotę zacząć ponownie swoją przygodę z karmieniem. Nawet teraz, już, natychmiast przecież Pokarm jeszcze tak do końca nie zanikł, krąży w tych kanalikach.
 Mogłabym jeszcze poświęcić  trochę czasu, energii  i wznowić produkcję.
Ale czy Szymon zechciałby ponownie zasiąść do maminego bufetu?
 Butelka przecież zawsze jest pełna a nad maminym sutkiem trzeba się napracować, niejednokrotnie pogrozić paluszkiem albo zastraszyć  bojowymi okrzykami. 
Sprawy nie ułatwiają dolne jedynki, które trzeba wiecznie drapać i smarować maściami a w kontakcie z maminą piersią powodują lekkie wzdrygnięcie i odepchnięcie się od piersi. Cóż każda Mama to przechodziła w mniejszym lub większym stopniu. 
Najgorsza jest ta niewiedza, jakbym wiedziała na 100% co i jak nie odpuściłabym karmienia bo to jest jeden z najważniejszych priorytetów dla mnie. 
Celów życiowych!!!!!!

Ale jest:
PRACA

niedziela, 10 marca 2013

"Zwolnij",zatrzymaj się, nie uciekaj........

Podziwiam
podziwiam
wszystkie te mamy a także tatusiów,
 którzy są "sami" czy to z wyboru czy to z przyczyn od nich nie zależnych i radzą sobie.

Ja ledwie nadążam!!!!!!!
Nie potrafię nadal zorganizować sobie dnia. 
Zaplanować chociaż te kilka godzin do przodu. Ba fakt nie zjedzenia śniadania uzmysławiam sobie około godziny 13.

Powrót do pracy okazał się dla mnie za trudny.

 I nie chodzi mi tylko o te godziny spędzone bez Maluszka. Z tym sobie o dziwo jakoś radzę. Codziennie wychodząc z domu tłumaczę sobie,że to dla Niego, że dzięki temu będzie miał wszystko co potrzebuje.
Że jest w tym wszystkim sens.

Bo gdzie go szukać?

Ja nadal czuję wewnętrzne rozdarcie kiedy zamykam drzwi mieszkania. A łzy cisną mi się na powieki kiedy widzę matki ze swoimi maluszkami na spacerze czy to na zakupach. 
Zazdroszczę im !!!!!!!
Kiedy wychodzę synek śpi, kiedy wracam on już wykąpany i najedzony.
Utulony do snu.
Utulony ale nie przez moje ramiona.
Egoistka ze mnie prawda?
Ale czy to takie dziwne że chciałabym mieć swoje Dziecko tylko dla siebie?
Na wyłączność?





niedziela, 17 lutego 2013

Koty za płoty.Czyli pierwsze wrażenia po powrocie do pracy.

Brakuje
brakuje mi czasu dla siebie
czasu dla 
SYNKA, MĘŻA

nie tak sobie to wyobrażałam, 
chociaż nie, 
wiedziałam,że będzie ciężko 
ale rozłąka z Maleństwem 
jest nie do zniesienia. 
Złości mnie, że brakuje mi czasu na wszystko.

Dosłownie


Wyjeżdżam rano z domu, szybki buziak po policzku synka, buziak dla taty i już mnie nie ma.

POWRÓCIŁAM

I nie jest mi z tym dobrze.
Nie odnajduje się, nie nadążam.
Czuje się zagubiona i w dosłownym słowa znaczeniu "zakręcona"
Nadmiar wiedzy i bodźców jest dla mnie prawie,że bolesny.
Głowa mi pęka od informacji i kąśliwych dowcipów osoby,która mnie doszkala, przyszykowywuje do powrotu na"stare śmieci"

Jestem rozkojarzona i brakuje mi pewności siebie. 
Czasami jestem zła na siebie na tą sytuację,
że wymaga to ode mnie poświęcenia siebie pracy a nie maluszkowi.
Czuje się nie na miejscu.
A gdzie ono jest
 TO MOJE MIEJSCE?

JA WIEM

niedziela, 10 lutego 2013

NIE DAM SIĘ

Przyznam się Wam do czegoś

Boję się i to okropnie

może nie tego,że we wtorek- 
TEN WTOREK 
 powrócę do pracy ale tego,że ja
kobieta, matka, żona skutecznie przez ponad rok nie chorowałam a w raz z powrotem do pracy spotkam się nie tylko z dziewczynami, klientami, znajomymi ale także z

ZARAZKAMI
BAKTERIAMI
GRZYBAMI
i innymi paskudztwami.

 


Już nie mogę się wręcz doczekać jak będę musiała grać minę do złej gry.

Dlaczego?

Opowiem Wam pewne zdarzenie.
Jesteście gotowe?