poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Dziewięć miesięcy szczęścia

Ciężko mi jeszcze uwierzyć,
że mam, 
że trzymam codziennie w swoich ramionach dziewięciomiesięcznego synka.
 
Nieraz narzekam na brak czasu, 
na to,że doba jest za krótka a kalendarz jest moim wrogiem- 
ponieważ czasami gubię dni, ba miesiące.
Jeden plus ostatnio zauważyłam,że dzięki temu,że Szymon wcześniej wstaje Ja "wyrabiam" się z uporządkowaniem i ogarnięciem swojego,
 naszego świata:-)
 
Ale jak zwykle zmieniam temat.
Chciałam się dzisiaj najzwyczajniej pochwalić w świecie moim Bąbelkiem.
 
 
 
Skąd Bąbelek?
Trzeba by się spytać mojej Mamy-
czemu ona z Tatą tak do mnie się zwracali jak już byłam dużą dziewczynką. 
Przyuważył, przysłuchał się temu mój mąż i podłapał. 
Wykorzystywał "to zdrobnienie" kiedy chciał aby uśmiech zagościł mi na twarzy.Albo rozładować napięcie, kiedy mi coś nie pasowało albo chciał mnie udobruchać.
Nieważne.
Ważne,że
  teraz NASZ synek odziedziczył to pieszczotliwe zdrobnienie. 
 
Więc tak: 
 
FAKT PIERWSZY
Panicz Szymon waży już ok 10kg. 
Waga urodzeniowa  3320g. 
Nie wiem czy jest to zasługa maminej piersi, która została porzucona na rzecz bananków, deserków i chrupek kukurydzianych. 
Fakt faktem- jest co ponosić.
 I nie raz ręce omdlewają a kręgosłup odmawia posłuszeństwa.
 

FAKT DRUGI
Syn rośnie jak na drożdżach. 
Ciężko mi stwierdzić ile aktualnie mierzy-
 bo niestety centymetr jakoś mi przepadł ale bodziakom z numerem 74cm mówimy stanowcze PA PA. 
Witaj rozmiarówko 80cm.
Pampersy również już zmieniliśmy na 4+. 
 

FAKT TRZY
Szymek to DYKTATOR!!!!!!!!!!
Nie tylko rządzi nami ale również potrafi ustawić, udobruchać sobie dalszą część rodziny a nawet obce mu, nam osoby. 
Jest ufny i cóż tu dużo pisać ma rozbrajający uśmiech, 
któremu mama się oprzeć nie potrafi. 
Syn nasz ma charakterek, cwana bestia z niego, 
wie czego chce-
 a chce najczęściej skorzystać z maminego telefonu, laptopa, ładowarki czy wszelkiego rodzaju kabelków. 
Próba zabrania mu przedłużacza kończy się potokiem łez i teatralnym bezdechem.
Wie jak wyłudzić od babci łyżeczkę zupy a od tatusia kawałek cytrusa.
 
 
FAKT CZTERY
Bąbelek nasz posiada już ząbków sztuk 4- idą kolejne.
 Posiadamy dolne i górne jedynki a dzisiaj wyczaiłam,że prawa dwójka zaczyna być widoczna. 
Ząbkowanie i zmiany nastroju z tym związane nie są najprzyjemniejsze.
 Synek przeważnie na wieczór robi się rozdrażniony, zły i ma problemy z zaśnięciem.
Ku pamięci mamusi- 
synek ugryzł dziadka w nos. Jakim cudem nie pytajcie. Fakt pozostaje faktem,że nos dłuższy czas był zaczerwieniony a synek jakby bardziej zadowolony z siebie:-)
 
 
FAKT NR PIĘĆ
Pełzanie mamy opanowane do perfekcji tak samo jak samodzielne siedzenie. 
Jeszcze Szymek samodzielnie nie siada ale widać po tym jak łapie szczebelki w łóżeczku i próbuje się podciągnąć,że nie długo opanuje i tą umiejętność. 
 
Trzymany i prowadzony pod paszki przebiera nóżkami jak biatlonista albo zawodowa baletnica(na paluszkach). 
Wiem,że do chodzenia jeszcze długa droga ale potencjał widzimy wszyscy.
 A Panicz sam próbuje oponować kładzeniu go na plecki.
 Wypina się jak węgorz i trudna rada- 
trzeba go pooprowadzać po jego królestwie.
 
 
FAKT NR. SZEŚĆ
Dieta a raczej jej brak, 
ponieważ synek jest karmiony praktycznie wszystkim co my jemy. 
Oczywiście wywary z zup to podstawa ale maluszek nie odmawia kawałeczka niedzielnego biszkopta babci:-)
Z jedzeniem nie mamy problemów. 
Szymek ma swoje miejsce przy stole i zajada obiady z nami. 
Metody BLW nie wprowadzałam, chociaż nieraz mnie kusiło. Obawa przed zadławieniem i brakiem zimnej krwi u mnie wygrała.
 
 
FAKT NR. SIEDEM
Ostatnio coraz częściej budzi nam się w nocy z krzykiem. 
Podejrzewam,że maluszkowi się coś przyśniło. 
Do usypiania służy nam smoczek ale tylko wtedy. 
W ciągu dnia Mój potomek jest nim kompletnie nie zainteresowany. 
Kiedy już widzę,że dziecię chce ciut kimnąć pieluszkę tetrową dostaje i smoka i - po kilku minutach brzdąc śpi.
 
 Nie tak dawno zaczął spać na brzuszku, bokach i trzeba dyżurować bo
 kołderka to wróg nr 1.
Nadal mnie rozczula widok śpiącego synka z rękami do góry.
Nadal uśmiech na twarzy pojawia się kiedy wita nas rano. 
Coraz częściej się zdarza,że cicho zmienia pozycję w łóżeczku i obserwuje nas przez szczebelki uśmiechając się do nas.
 
 
FAKT NR. OSIEM
Już mogę zapomnieć o spokojnym dopiciu kawy, 
włożeniu prania do pralki.
 Muszę pamiętać o zamykaniu drzwi wejściowych czy drzwi do kuchni. 
Nasz Bąbel co tu dużo kryć uwielbia zwiedzać. 
Jeśli tylko zauważy,że drzwi nie zostały zamknięte wykorzystuje moment i udaje się w turne po mieszkaniu. 
Super mu idzie ślizg po płytkach.
Jest w tym mistrzem.
Drzwi też nie stanowią dla niego problemu jeśli są tylko leciutko uchylone. 
Uwielbia otwierać szafki a przeważnie szufladę pod kuchenką.
 Ręczniki i ścierki są notorycznie wywlekane a rączka od patelni ulubionym gadżetem.Im głośniejsza zabawka tym większe zadowolenie u małego. Butelka z guzikami- strzał w dziesiątkę(małego jakby nie było, macha, macha, macha aż się zmęczy albo kogoś głowa rozboli:-)
 
 
 
Więcej na tą chwilę faktów nie pamiętam, chociaż obiecuję,że jeśli o jakimś sobie przypomnę to go do listy dopiszę:-)
 
Ps. Synek właśnie zasną, idę popodlewać bratki. 
Trzymajcie się cieplutko kobitki:-) 

6 komentarzy :

  1. WYRÓŻNIENIE - The Versatile Blogger! Gratuluję i zapraszam do mnie po szczegóły:
    mamanakaruzeli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i już pędzikiem biegnę do Ciebie:-)

      Usuń
  2. i dobrze, że się chwalisz, bo Szymon jest wspaniały i tak trzeba:) miłego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak trzeba się chwalić takim skarbem.
      Dla nas matek nasze dziecko to jakby 9cud świata- nie do ogarnięcia i nie do pojęcia:-)

      Usuń